Kultura   »   Kabarety   »   Marcin Daniec: Nie jestem klaunem!

Kabarety

rss

Marcin Daniec: Nie jestem klaunem!

2010.05.20//  P. Potocki
Anegdotami i dowcipami sypie jak z rękawa. Zawsze przy tym pamięta, by zachować zdrowy dystans pomiędzy żartami a smutną niekiedy rzeczywistości. Marcin Daniec (53 l.) patrzy na świat przez różowe okulary, bo jak sam mówi, tak jest łatwiej. W rozmowie z Faktem satyryk opowiada również o wielkiej miłości do piłki nożnej, walce z nałogiem i dziecięcych marzeniach.
Marcin Daniec - wywiad
Marcin Daniec - wywiad Marcin Daniec
Marcin Daniec - wywiad


Czy przez to, że jest pan satyrykiem ludzie nie traktują pana poważnie?
– Nie mam obsesji cały czas bycia śmiesznym. I w życiu, i na scenie. Na występach staram się, by po monologach i po skeczach pojawiła się chwila refleksyjna. Przez to chcę udowodnić widzom, którzy przyszli na kabaret, że nie wszystko wokół nas jest śmieszne. W takich chwilach zdarza się, że na widowni zapada cisza. Ja mówię o rzeczach ważnych, które nas dotyczą, ale zawsze staram się zachować w tym umiar. Nie używam nazwisk. Żartuję tak, że ludzie, o których mówię, podadzą mi potem rękę. Sam wyznaczyłem sobie granice i wiem, że nigdy mi ich nie wolno przekroczyć.

Są zatem rzeczy, z których nie wolno się śmiać?
– Zdecydowanie. Pamiętam o tym, od kiedy zacząłem występować na scenie i pamiętać będę zawsze. Nie zamierzam nigdy żartować z ludzkich tragedii, chorób i bólu. Uważam, że tego typu żarty są niewybaczalne.

A z siebie potrafi się pan śmiać?
– Zawsze, i mam na to setki tysięcy świadków. We wszystkim o czym mówię, co robię, jest wielka dawka autoironii. Nie wolno przybierać nuty zbawiciela świata i kogoś lepszego.

Można się spodziewać, że na prywatnych spotkaniach wszyscy oczekują, że będzie pan sypał żartami z rękawa.
– Zawsze tak było, jest, i oby tak było nadal. Nie kokietuję, że trzeba mnie o to prosić. Zdradzę, że kiedy pojawiam się gdzieś, gdzie jest kilka osób, których nie znam, to czekam aż im się wyczerpią żarty i baterie. Wtedy ruszam do ataku, bo mnie baterie nie wyczerpują się nigdy.

Nie czuje się pan w związku z tym klaunem?
– Nie mam na sobie czerwonego nosa ani figlarnego stroju. Nie jestem klaunem. Jednak jakby ktoś porównałby mnie do klauna z filmu Felliniego, to odebrałbym to jako wielki komplement. A tak wolę mówić o sobie, że jestem satyrykiem.

I to chyba od bardzo wczesnych lat, prawda?
– Tak. Przyznaję się. W dzieciństwie dawałem bardzo dużo występów legalnych i nielegalnych. Parodiowałem nauczycieli, brałem udział we wszystkich szkolnych przedstawieniach, występowałem w domu kultury w mojej rodzinnej miejscowości, zakładałem kabarety.

Jakie były Pana dziecięce marzenia?
– Od kiedy pamiętam, moje marzenia były takie same. Zostać wielkim artystą bądź piłkarzem. Moją wielką pasją była zawsze piłka nożna. Wtedy idolem wszystkich chłopaków był Włodzimierz Lubański. Jako mały chłopiec marzyłem o tym, by zostać zawodowym piłkarzem. Widziałem siebie w koszulce z numerem 10 na najlepszych boiskach świata, zdobywającego bramki. Chciałem być królem strzelców...

Sport ciągle jest obecny w pana życiu. Oprócz kibicowania pomaga się odstresować.
– Głównie poprzez sport ładuję baterię. Poza tym staram się zawsze, co jakiś czas zaszyć się gdzieś, wyłączyć telefon,odpocząć. Nie będę opowiadać farmazonów, jak to popularność męczy. Tak nie jest. Ale każdy potrzebuje chwili, żeby się zrelaksować. Poza tym od kiedy rzuciłem w końcu palenie, mam w sobie jeszcze więcej siły.

Trudno było rzucić papierosy?
– Bez komentarza (śmiech). Przez dwa miesiące chodziłem po ścianach. Rodzina i przyjaciele mieli mnie dość. Koledzy z kabaretu wszędzie zostawiali otwarte paczki papierosów, kusząc mnie. Tak mieli mnie dość na moim nikotynowym odwyku. Teraz jednak nie wrócę już do palenia, choćby mi dopłacano. Jak ktoś mnie zaczepia i prosi o papierosa, to potrafię wydrzeć się na cały rynek: „Nie palę!” Jak kiedyś usłyszycie państwo taki krzyk, to na pewno będę to ja. Najważniejsze, że mogę się bawić bez papierosów i piwa nawet miesiącami i dobrze mi z tym. Nie potrzebuję żadnych dopalaczy, żeby miło spędzać czas i dobrze się bawić.

To dobry przykład dla dzieci. Czy jako tata nastolatki był pan twardym ojcem?
– Jestem najlepszym ojcem na świecie. Wybaczam wszystko, no chyba, że ktoś będzie mi 50 razy pod rząd wmawiać, że śnieg jest czarny. Wtedy wpadam w szał i lepiej, żeby mnie nikt nie widział. Jednak jakoś tak jestem zaprogramowany genetycznie, że mam 4 pary różowych okularów i przysięgam, że tak jest łatwiej żyć.

Był pan zazdrosny o córkę?
– Nie. A jak miała fajnego chłopaka, to nawet bardzo się cieszyłem. Jednak jakby zjawiła się jakaś menda, na pewno bym ją buntował. Teraz moja starsza córka jest już dorosłą kobietą. Dla mnie jest cudowną przyjaciółką, fanką, konsultantem, a często też wsparciem.

Teraz ma pan również trzyletnią córeczkę.
– Tak się wydarzyło, że najodpowiedniejszą kobietę w moim życiu spotkałem dość późno, ale dzięki temu teraz znów mam możliwość odkrywać uroki bycia tatą dla małej dziewczynki. Jednak teraz jest łatwiej, bo mniej koncertuję, więcej jestem w domu.

A jak wyglądają relacje pomiędzy dwiema córkami?
– Fantastycznie! Obydwie szaleją za sobą, a mnie serce rośnie, jak widzę tę ich miłość. Karolina jest dla małej taką starszą kumpelą i bardzo mnie to cieszy.

Można powiedzieć, że Marcin Daniec jest człowiekiem szczęśliwym?
– Jestem dojrzałym facetem i dawno temu już się przekonałem, że wszystkiego w życiu mieć nie można. Dziękuję Bogu, że jestem zdrowy, że mam sprawdzonych w boju przyjaciół i fanów. Jestem mało wymagającym, skromnym i fajnym facetem.

Miko otworzyła restaurację w Hollywood
Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Artemis Fowl - klip z planu

Źródło: Fakt.pl Foto: Jacek Herok, Tomasz Jagodziński / Newspix.pl / Kapif.pl


Wpisz kod


Aby komentować pod stałym nickiem - lub zarejestruj.
Komentarze do:
Marcin Daniec: Nie jestem klaunem!

Facebook

Aktorki    Aktorzy    Film    Horror    Kino akcji    Komedia    Koncerty    Książki    Muzyka    Piosenkarki    Premiera    Rihanna    Sci-Fi    Serial    Teledyski    Thriller    Trailer    Wokalistka    Zapowiedzi    Zwiastun   

Newsletter

Newsletter

W dziale Motoryzacja

W dziale High-Tech

W dziale Sport

W dziale Extreme

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

W dziale Lifestyle

W dziale Gry



Do góry  //  Kultura   »   Kabarety   »   Marcin Daniec: Nie jestem klaunem!