Kultura   »   Film   »   Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

Film

rss

Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

2015.08.15//  D. Jędrzejewska
Kiedy ogłoszono, że Monica Bellucci zagra w najnowszym filmie o przygodach Jamesa Bonda, cały świat ogarnęło zdziwienie. Włoska aktorka – mimo niezaprzeczalnych wdzięków – ma już przecież pięćdziesiąt lat! Ostatnio dojrzałą „dziewczynę Bonda” mieliśmy okazję oglądać w latach 60-tych, kiedy w „Goldfingerze” zagrała Honor Blackman, aż pięć lat starsza od Seana Connery’ego. Teraz historia się powtarza. Bellucci przekornie mówi, że nie jest żadną „dziewczyną Bonda”. Jest dojrzała, więc bardziej odpowiada jej miano „Bond Lady”.
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood Monica Bellucci jest jak wino
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

We współczesnym Hollywood dojrzałość kobiety to dość kłopotliwa sprawa. W przeciwieństwie do dojrzałości mężczyzn, która jest tutaj wręcz celebrowana. U boku starszych facetów wciąż grają znacznie młodsze aktorki.
Przywołajmy choćby przykład Toma Cruise’a, przecież już 53-latka, który w swoich ostatnich filmach romansował ze znacznie młodszymi kobietami: w „Niepamięci” z 35-letnią Olgą Kurylenko, w „Na skraju jutra” z 32-letnią Emily Blunt, w „Mission: Impossible – Rogue Nation” z 31-letnią Rebeccą Ferguson. Jak często zdarza się odwrotna sytuacja i to starsza kobieta, główna bohaterka, ma okazję przebierać na ekranie w o dwadzieścia lat młodszych facetach? I czy wówczas nie traktujemy tej relacji jako małą dewiację?
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

Monica Bellucci jest wyjątkowa i mimo że w okolicach czterdziestki mierzyła się z kryzysem w karierze, dziś ponownie dostrzegana jest jako seksbomba wszech czasów. Swój status osiągnęła nie tylko dzięki naturalnym wdziękom, ale charakterowi.
To aktorka, która bezkompromisowo podchodzi do swoich ról, a jej wybory bywają nieraz dość kontrowersyjne. Nie bała się odegrać brutalnej, naturalistycznej i przeciągającej się w czasie sceny gwałtu w „Nieodwracalne”, wystąpiła jako Maria Magdalena w „Pasji”, pojawiła się nawet w „Matriksie”, a w filmach europejskich czy włoskich, chętnie pokazywała ciało. Nigdy jednak w naszych oczach nie stała się pustą lalką, ale zawsze była świadomie podejmującą decyzję kobietą. Nigdy też nie zdecydowała się, by poprawić swoją urodę.
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

I to w tym tkwi tajemnica sukcesu dojrzałych aktorek. Współczesne pokolenie hollywoodzkich gwiazd „40+” udowadnia, że zmaganie się ze starością za pomocą licznych operacji plastycznych nie jest dobrym pomysłem. Udowodniła to choćby Nicole Kidman, z której niemal nieruchomej twarzy żartuje się niemal przy każdej okazji, Meg Ryan – niegdyś słodka, dzisiaj trochę straszna, nieprzypominająca siebie Renee Zellweger, czy „pokrzywiona” Melanie Griffith.
O wiele przyjemniej patrzy się na takie gwiazdy, jak Meryl Streep, Helen Mirren, czy mimo wieku wciąż etatowe seksbomby – Salmę Hayek (48), Penelope Cruz (41), Cameron Diaz (42), Sandrę Bullock (51), Julianne Moore (52), Halle Berry (48), Naomi Watts (46) czy Sophie Marceau (48). Te panie, mimo że pewnie korzystają z zabiegów upiększających, robią to na tyle dyskretnie, by nie zatracić naturalnych wdzięków. Dla nich przykładem jest Jane Fonda, 77-letnia piękna kobieta, która choć przyznaje się do wizyt u chirurga plastycznego, nadal przypomina siebie sprzed lat – kobietę petardę, piękną, niesamowitą, bogatą wewnętrznie.
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood Renee Zellweger i operacje plastyczne
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

W Hollywood nie ma łatwo. Pościg za wieczną młodością bywa destrukcyjny i oszukańczy. Starość – łaskawsza dla męskiej części aktorskiego korowodu – niszczy nieraz kariery niegdyś pięknych, energicznych kobiet. Tylko czy nie jest tak, że tak naprawdę przepustką ku świetnym rolom nawet w wieku dojrzałym i uwielbieniu publiki – jest silna osobowość?
Owszem, lubimy patrzeć na piękne kobiety. Z tą samą jednak przyjemnością przyjmujemy na ekranie kobiety charakterne. Ilu z nas przeszkadzało, że w „Mad Max: Fury Road” – typowo męskim filmie – to piękna, 40-letnia Charlize Theron przejmuje stery, a Tom Hardy jest zaledwie jej cieniem? Żeby zagrać Furiosę trzeba było mieć nie tylko ciało, ale i… charakter.
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood Furiosa
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Artemis Fowl - klip z planu



Wpisz kod


Aby komentować pod stałym nickiem - lub zarejestruj.
Komentarze do:
Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood

Newsletter

Newsletter

W dziale Gry

W dziale Sport

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

W dziale Extreme

W dziale Lifestyle

  • Święta to czas prezentów. Jeśli mamy w domu fana sportu, nie tylko piłki, to warto pomyśleć o...

W dziale High-Tech

W dziale Motoryzacja



Do góry  //  Kultura   »   Film   »   Monica Bellucci jest jak wino. O starzeniu się w Hollywood