Kultura   »   Muzyka   »   W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Muzyka

rss

W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

2014.03.24//  D. Jędrzejewska
Występowanie w zespole daje pewien bufor bezpieczeństwa. Gdy przychodzi porażka, odpowiedzialność dzieli się przez wszystkich członków bandu, na nikogo nie spada ona z wielkim hukiem. Kariera solowa wymaga większej odwagi. Reprezentujemy sami siebie, więc za niepowodzenia obrywamy podwójnie. Tym bardziej więc przerwanie kariery muzycznej w zespole, by zrobić karierę solową, bywa wyczynem niemal heroicznym i ryzykownym. Niewielu artystom udała się ta sztuka. Jednak przykład tych, którzy już osiągnęli sukces, pokazuje , że życie na własny rachunek to opłacalna droga. O ile dysponuje się sporym talentem.
Fergie
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Fergie to naczelna twarz i naczelny głos formacji Black Eyed Peas. I choć nadal nim jest, w pewnym momencie kariery pozwoliła sobie na mały skok w bok. Nagrała więc płytę "The Dutchess", na której udowodniła, że świetnie radzi sobie bez wsparcia kolegów. Chwytliwe melodie i charakterystyczny głos znalazły masę chętnych odbiorców. Potem wokalistka wróciła na łono zespołu. Ten zresztą przyjął ją z otwartymi ramionami. Prawdopodobnie by sobie bez niej nie poradził. Obecnie Fergie milczy. Niedawno urodziła pierwsze dziecko, zajmuje się więc głównie rodziną. Którą drogę wybierze tuż po powrocie? Solo czy zespołem? Obie opcje wydają się świetlane.
Beyonce
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Królowa, diwa, kobieta z krwi i kości. Mimo że występy w Destiny's Child przyniosły jej sławę i to ona w tym malowniczym trio grała pierwsze skrzypce, jej rozbuchana kobiecość szybko zaczęła się domagać wolności. Zespół to za ciasna forma muzycznego istnienia dla gwiazdy tak indywidualnej i energicznej. Ostatnie sukcesy wciąż udowadniają, że Beyonce to kobieta-orkiestra, której niepotrzebne żadne wsparcie prócz pomocy własnego męża, producenta Jaya-Z. I choć bez niego byłoby pewnie nieco trudniej, sukces i tak byłby jedynie kwestią czasu.
Gwen Stefani
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Gwen Stefani z powodzeniem należała niegdyś wyłącznie do No Doubt. Jej buńczuczny i charyzmatyczny charakter popchnął ją jednak do działań na własną rękę. Rockowe klimaty zdradziła z soulem, a nawet hip hopem – publice się podobało. Gwen solo okazała się bardziej kreatywna i niejednoznaczna. Na skok w bok zdecydowała się dwa razy – w 2004 roku nagrywając „Love. Angel. Music. Baby.”, w 2006 wypuszczając z kolei „The Sweet Escape”. Zawsze jednak wracała do chłopaków z kapeli, którzy czekali z wytęsknieniem, nie potrafiąc ruszyć z innymi projektami bez blondwłosej koleżanki.
Justin Timberlake
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Kiedy Justin Timberlake zaczął myśleć o solowej karierze, nikt tak naprawdę nie wierzył w jego sukces. A przynajmniej nie spodziewał się tak wielkiej jego skali. Był on przecież mało wyrazistym chłoptasiem z 'N Sync, który bardziej niż na muzyce znał się na ładnych dziewczynach i wydawaniu pieniędzy. Jego dojrzałe, solowe nagrania sprawiły jednak, że cały świat oniemiał. Dzisiaj Timberlake konsekwentnie choć niespiesznie rozwija swoją karierę i udowadnia na każdym korku, że jet poważnym i zdolnym facetem. Dzisiaj to jeden z najważniejszych męskich głosów muzyki rozrywkowej.
Robbie Williams
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Podobną drogę do Timberlake’a przeszedł również Robbie Williams. W Take That nieco wyróżniał się pośród swoich kolegów, był bardziej wyrazisty, niepokorny, charakterystyczny. Nic dziwnego, że to on osiągnął z nich największy sukces. Postawił na pop z rockowym zacięciem, mocny, energetyczny, nieobciachowy, rytmiczny. Nie bez znaczenia okazał się tu również jego niepokorny charakter, który szedł w parze z muzyką niczym cień. Dzisiaj Robbie schodzi na dalszy plan, ale nie mamy wątpliwości, że wróci jeszcze kiedyś z wielkim hukiem.
Sting
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Sting to wokalista wszech czasów. Absolutna czołówka muzyki rozrywkowej. Gwiazda lśniąca wciąż ogromnym światłem, autor masy uniwersalnych i niezapomnianych zespołów. Dziś już powoli zapominamy, że swoją karierę rozpoczynał w zespole The Police.
Zresztą wiele jego hitów z tamtego okresu przypisujemy jego solowej karierze. Bo The Police byli tak naprawdę Stingiem. Nic dziwnego, że po jakimś czasie drogą zupełnie naturalną stał się on marką samą w sobie.
Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Artemis Fowl - klip z planu



Wpisz kod


Aby komentować pod stałym nickiem - lub zarejestruj.
Komentarze do:
W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej

Newsletter

Newsletter

W dziale Extreme

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

W dziale Gry

W dziale Sport

  • Często można usłyszeć, czy też przeczytać zdanie, że z tzw. dopingu korzysta wielu sportowców...

W dziale High-Tech

W dziale Motoryzacja

W dziale Lifestyle



Do góry  //  Kultura   »   Muzyka   »   W zespole dobrze, na własny rachunek lepiej